Bakterie zwykle nie kojarzą się z niczym dobrym, szczególnie, że są przyczyną wielu chorób, których naturalnie wolelibyśmy uniknąć. Nie da się jednakże ukryć, że same mikroby są z nami zwyczajnie nieoderwalnie złączone i uczestniczą w wielu procesach, szczególnie związanych z trawieniem.
Już od dawna wiadomo było, że bakterie potrafią wytwarzać prąd i wystarczy jedynie dostarczyć im odpowiednią pożywkę by zabrały się do pracy. Tajemnicą był natomiast fakt, jakim cudem udaje im się przekazywać tlen na stosunkowo duże odległości (jak na rozmiary bakterii).
Gdyby bakterie nie przekazywały tlenu "w głąb", reakcje umożliwiające wytwarzanie zachodziłyby tylko na wierzchniej warstwie zbiornika a jak można doświadczalnie sprawdzić, jest zupełnie inaczej. Bakterie mogą się "komunikować" na odległość około 20 tysięcy razy większą niż ich wielkość, co daje około 2 centymetry.
Jak się okazuje, rzeczywistość może mieć wiele wspólnego ze światem Pandora stworzonym na potrzeby popularnego filmu Avatar. Czy wszystko jest połączone ze wszystkim innym? Moim zdaniem tak i coraz więcej doświadczeń zdaje się na to wskazywać. Nie oznacza to jednak bynajmniej, że kiedykolwiek będziemy w stanie to udokumentować.
Jak jednak zauważyli naukowcy, bakterie mogą się porozumiewać na tak duże odległości za pomocą nanorurek, których istnienie w tym przypadku nie jest jednak do końca wyjaśnione. Sama tematyka wydaje się jednak niezwykle ciekawa i być może przenosząc ją do świata techniki uda się zbudować coś naprawdę przełomowego. Z drugiej strony, może nauka o energii podąża całkowicie złymi ścieżkami, które zaprowadzą jedynie do ślepego zaułka?
fot: popsci.com

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz